środa, 25 grudnia 2013
Dieta
Dieta. Niby takie proste słowo. Każdy stosuje jakąś dietę. Wystarczy wyjść z domu i zapytać kogoś na ulicy. Przynajmniej 90 % zapytanych osób ma jakąś dietę. Nie lubię tego słowa. Dieta, dieta, dieta, dieta. Wkurzać mnie to zaczyna. Sama stosowałam wiele diet. Dieta dukana itp. Ale oczywiście żadna dieta skutku nie przynosiła. Wychodzę więc z założenia, że żadna dieta nie będzie przynosić efektów. Uważam, że aby schudnąć trzeba ruszyć dupę i ćwiczyć, zdrowo się odżywiać. Zamienić kartofle na sałatki warzywne, wywalić chipsy i batoniki za drzwi i zjeść np. jabłko, przestać się nad sobą użalać i zacząć coś robić. Dla chcącego nic trudnego, a wymarzonych kształtów nie zapewnimy sobie leżąc na kanapie przed telewizorem. Nie mam nic przeciwko osobom z nadwagą. Często nadwaga spowodowana jest problemami zdrowotnymi. Wiele takich osób bardzo chce schudnąć, ale ich stan zdrowia im na to nie pozwala. Jeszcze inni lubią swoje okrągłe kształty. Można i tak. Ale wręcz nienawidzę, kiedy ktoś cały czas jojczy, że jest gruby, a pięć minut później widzę go z paczką chipsów. W dodatku później zażera te chipsy i JEDZĄC użala się, że jest gruby. To doprowadza mnie do szału. Mam ochotę złapać taką osobę za ramiona i wstrząsnąć. Uważam, że to skrajne hipokryctwo. Jeśli chcemy schudnąć, to dążymy do tego aby stracić na wadze. Jeśli się na to zdecydujemy to robimy wszystko, żeby osiągnąć cel. I nie ma zmiłuj się!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz